MEKSYK – informacje praktyczne

W Meksyku spędziliśmy 2 miesiące, przejechaliśmy ok. 6 tys km przez centralną i południową część, a to i tak tylko malutki skrawek tego ogromnego i niezwykłego kraju. Ale co zobaczyliśmy to nasze, więc może ktoś skorzysta z tych wskazówek planując swoją podróż. Nasza trasa:

Co zwiedzać:

  • Ciudad de México (19°24′38.78″N 99°08′05.53″W)
Biblioteca Vasconcelos w Ciudad de México – nietypowa atrakcja i bardzo ciekawe wnętrze

O ile zwykle nie jesteśmy fanami dużych miast, to stolica Meksyku całkiem dobrze będzie nam się kojarzyć. Standardowo polecamy Free Walking Tours, zwłaszcza ten po artystycznej dzielnicy Coyoacán. Miasto jest wielkie, przejażdżka pociągiem w godzinach szczytu to walka o przetrwanie, ale nie da się ukryć, że jest tam co robić. Od parków, przez muzea, bazary, ulice starego miasta, po biblioteki i kościoły. W zasięgu godziny drogi znajdują się też Piramidy Słońca i Księżyca w mieście Teotihuacán.

  • Guanajuato (21°00′57.29″N 101°15′10.16″W)
Panorama Guanajuato
Naturalnie zmumifikowane ciała w muzeum w Guanajuato

Pięknie położone kolorowe miasteczko z niesamowitym muzeum mumii.

  • San Miguel de Allende (20°54′49.99″N 100°44′38.47″W)
Jedna z uliczek San Miguel de Allende

Kolejne urocze, małe miasteczko, tym razem o spójnej kolorystyce. My mieliśmy okazję być tam podczas obchodów Święta Zmarłych i byliśmy pod ogromnym wrażeniem.

  • Huasteca Potosina (21°37′40.35″N 99°03′27.57″W)
Skoki do wodospadów – polecamy

Cały region w okolicach miasta San Luis Potosí obfitujący w czarująco niebieskie rzeki, wodospady, imponujące jaskinie zamieszkałe przez małe ptaszki, wody termalne i wiele, wiele więcej. Dokładniej opisywaliśmy wszystko tutaj.

  • Grutas Tolantongo (20°38′38.26″N 98°59′32.54″W)
Najprzyjemniej!

Najbardziej relaksujące miejsce w Meksyku. Pięknie położony kompleks wód termalnych, w którym śmiało można spędzić cały dzień. Całość w bardzo dobrej cenie. Pisaliśmy o nim we wpisie z Huasteki Potosiny.

  • Puebla (19°02′37.41″N 98°11′54.58″W) i Cholula (19°03’44.4″N 98°18’22.5″W)
Jeden z wielu kościołów w Choluli
Imponujący wulkan Popocatépetl

Dla fanów kościołów to absolutny MUST SEE, ponieważ w Puebli jest ich mnóstwo, a w sąsiadującej Choluli przez cały rok, codziennie można chodzić do innego kościoła (tak, jest ich aż 365). Poza tym to ładne miasta z widokiem na imponujący wulkan Popocatépetl, który mieliśmy okazję zobaczyć dymiący.

  • Oaxaca (17°03′48.76″N 96°43′20.74″W)
„Skamieniały wodospad” nie jest do końca trafnym określeniem, bo wielka rzeka wody nie zamieniła się nagle w kamień. Powstał na skutek osadzania się minerałów z wody powoli spływającej po zboczu urwiska

Kolejne małe miasteczko z ładną starówką i spójną zabudową, tworzącą swoisty klimat. Ponadto w okolicy znajduje się imponujący skamieniały wodospad Hierve el Agua.

  • Wybrzeże Pacyfiku w stanie Oaxaca (15°39′57.92″N 96°32′39.58″W)
Plaża Zipolite – mało ludzi, dobre ceny, czysta woda, hippisowski klimat. Bardzo polecamy

Polecamy zajrzeć na plażowanie na wybrzeże Pacyfiku, bo jest dużo mniej tłocznie i turystycznie, niż na Jukatanie. Co prawda nie ma tam rajskich plaż z białym piaskiem i turkusową wodą, ale pacyficzne plaże też mają wiele do zaoferowania. No i ceny są znacznie przystępniejsze.

  • San Cristobal de las Casas i San Juan Chamula (16°44′07.36″N 92°38′19.43″W)
TEN słynny kościół w San Juan Chomula. Zdecydowanie ciekawe doświadczenie

San Cristobal de las Casas to kolejne urocze małe miasteczko (a takich nigdy dość), ze świeżym, górskim powietrzem. Stolica stanu Chiapas, dobry punkt wypadowy do okolicznych wodospadów, np. El Chiflón. San Juan Chamula słynie z kościoła, w którym do dziś odprawia się indiańskie rytuały, takie jak składanie zwierząt w ofierze. W środku na podłodze rozsypane są sosnowe igły, płonie mnóstwo świec, a całe rodziny przychodzą modlić się i rytualnie ukręcać kurczakom głowy. Można wejść do środka, ale nie można robić zdjęć, bo Indianie wierzą, że to kradnie im kawałek duszy. Zakaz należy potraktować serio, zdarzały się przypadki pobicia i zniszczenia sprzętu. Niesamowicie dziwne, ale ciekawe doświadczenie. Więcej na temat indiańskich wierzeń z Chiapas możecie przeczytać w bardzo ciekawym wpisie Karoliny Ponzo, tutaj.

  • Palenque (17°30′33.12″N 91°58′51.31″W)
Omszałe ruiny w dżungli
Nieźle się maskuje, ale i tak ją wypatrzyliśmy

Znajdujące się w dżungli ruiny miasta Majów. Nawet na osobach nieczułych na wdzięki kupy kamieni (nas) zrobiły wrażenie. Porośnięte mchem kamienne konstrukcje, w środku dżungli, gdzie można spotkać ogromne iguany. Część „oczyszczona” i dostępna dla turystów to tylko malutki ułamek ogromnego kompleksu. Wystarczy wejść trochę w las, żeby dotrzeć do pozostałych konstrukcji.

  • półwysep Jukatan (20°24’53.1″N 88°11’46.6″W)
Laguna Bacalar – tam NAPRAWDĘ jest tak niebiesko
Niesamowite cenotes – chyba nie trzeba mówić, że WARTO je odwiedzić

Atrakcji na Jukatanie jest od groma, zaczynając od cenotes, przez kolonialne miasteczka, ruiny majów, piękne plaże, bioluminescencję, po niesamowicie niebieską lagunę Bacalar. Tak, to bardzo turystyczny i droższy region, ale nie sposób go pominąć. O Jukatanie i jego atrakcjach dokładniej pisaliśmy tutaj.

Czego nie zwiedzać

W Meksyku praktycznie nie ma takich miejsc, do których żałujemy, że pojechaliśmy, gdzie czuliśmy że straciliśmy czas. Jedynie raz nadzialiśmy się na określenie „Pueblo Mágico” – magiczna wioska. Nam kojarzy się z małą wioseczką, w której jest coś niesamowitego, jakiś swoisty klimat, ciekawa architektura lub cuda natury. Jednak kryteriów do włączenia na listę magicznych wiosek jest znacznie więcej, co skutkuje tym, że nie zawsze można tę magiczność łatwo dostrzec i docenić, bo atutem wioski może być na przykład coroczne wydarzenie kulturalne, np. tradycyjny festiwal. Będąc więc tam poza tą datą, nie wiele da się zobaczyć. Obecnie w Meksyku znajduje się 111 pueblos magicos, odwiedziliśmy kilka z nich. Takim niewypałem była miejscowość Chiapa de Corzo, która znalazła się na liście ze względu na pochodzącą z XVI-tego wieku, wybudowaną w mauretańskim stylu fontannę La Pila znajdującą się na głównym placu. No i fonatnna faktycznie jest imponująca, ale poza nią nie ma w tej wiosce nic ciekawego (naszym zdaniem), więc jechanie tam specjalnie, bo to magiczna wioska, nie ma za dużo sensu.

Fontanna La Pila. Źródło

Innym miejscem, które moglibyśmy odradzić jest miejscowość Tuxtla Gutierrez. Samo miasto to naszym zdaniem nic szczególnego, ale jest dobrym punktem wypadowym do kanionu Sumidero. Kanion można zwiedzać od dołu – łódką, lub od góry – samochodem. My zwiedzaliśmy od góry i nie powalił nas na kolana, ale słyszeliśmy, że od dołu jest imponujący, więc samego kanionu nie odradzamy.

Kanion Sumidero

Gdzie spać

Couchsurfing w Meksyku dla nas działał bardzo dobrze, niewiele było sytuacji, kiedy musieliśmy szukać hostelu lub campingu. Ceny są bardzo różne, w zależności od regionu, sezonu i okazji. Przykładowo w San Miguel de Allende, podczas obchodów Dia de Muertos ceny poszybowały diametralnie w górę, był też problem z dostępnością. Jeżeli gdziekolwiek w hostelach były miejsca, to ceny zaczynały się od 500 MXN / 100 PLN za noc, a w większości i tak nie było miejsca na 2 noce. Więc na tę okazję zdecydowanie warto zarezerwować coś wcześniej. Nam ostatecznie udało się dorwać jedną noc w hostelu za 300 MXN (do dziś nie wiemy jakim cudem), a na kolejną odezwał się host z Couchsurfingu. Uff.

W pozostałych miejscach, jeśli płaciliśmy za noclegi, ceny wahały się od 150 do 350 MXN (30 – 70 PLN) za pokój (oczywiście w najtańszych, nieraz paskudnych hostelach) i od 70 do 200 MXN (14 – 40 PLN) za camping (wyspa Holbox).

Nad laguną Bacalar ceny campingów były szalone, nawet 300 MXN za noc. Na szczęście dało się dogadać z właścicielem jednej restauracji, żeby rozbić się na jej terenie za 100 MXN. Trzeba było tylko poczekać do wieczora, żeby nie zostać zauważonym przez jego żonę i matkę, które takich biznesów nie tolerowały i żądały znacznie większej zapłaty lub wyganiały.

Ile to wszystko kosztuje

Jak już wcześniej wspominaliśmy, ceny są bardzo zróżnicowane. W stolicy i na półwyspie Jukatan potrafi być nawet 3 razy drożej, niż w innych częściach kraju. Ale nawet w najdroższych miejscach da się smacznie pojeść i nie zbankrutować. Przykładowe ceny:

  • bułka: 1,5 MXN / 0,3 PLN
  • muffinki i słodkie wypieki: 6 – 10 MXN / 1,2 – 2 PLN (mnóstwo tego jest w piekarniach, i zawsze jest pyyyszne <3)
  • obiad na bazarze: 40 – 70 MXN / 8 – 14 PLN
  • tacos: 8 (stragan) – 25 (knajpa w CDMX) MXN / 1,6 – 5 PLN za sztukę
  • ananas: 25 – 40 MXN / 5 – 8 PLN
  • mleko: 15 – 25 MXN / 3 – 5 PLN
  • autobus miejski: 5 – 9 MXN/ 1 – 1,8 PLN
  • autobus międzymiastowy: ok 220 MXN / 44 PLN za 100 km, na krótszych dystansach drożej
Takie ciacha za jakieś 1,5 PLN. No i jak tu dbać o linię i NIE JEŚĆ?!

Autostop

Ogólnie można powiedzieć, że działa dobrze, jeśli są do tego warunki. Na mniejszych drogach śmiga się bez problemu, często na pace, więc z fajnymi widokami, kilka razy podwoziła nas też policja. Zwykle zatrzymują się osobówki, ale TIRami też zdarzało nam się jechać. Problemem są duże miasta, gdzie jest ogromna sieć autostrad i trudno o dobre miejsce do łapania. Albo trudno o dobrego stopa, bo na przykład my jadąc z Ciudad de Mexico do Guanajuato wsiedliśmy do ciężarówki, która wysadziła nas przy ogromnym węźle, gdzie nie mieliśmy już szans na złapanie czegokolwiek. Spędziliśmy noc w namiocie na stacji benzynowej, w paskudnym smrodzie i hałasie, by następnego dnia skapitulować i iść na autobus. Dlatego gdy trzeba przejechać przez duże miasta z obwodnicą i mnóstwem dróg we wszystkie strony, alternatywą do stopowania są autobusy (kupując bilety przez internet z wyprzedzeniem da się dorwać dobre promocje, nawet 70% taniej) lub BlaBlaCar, średnio połowę tańszy niż standardowa cena autobusu. Ale wszędzie indziej śmiało możemy polecić stopowanie.

W Meksyku podróżować na stopa to „pedir aventon” – prosić o podwózkę, lub bardziej popularny słowny mix hiszpańsko – angielski „viajar de ride” – czyli podróżować podwózką. W ogóle nie używa się stosowanego w Ameryce Południowej określenia „viajar a dedo” (podróżować kciukiem), nie wiedząc tego na początku nie mogliśmy się dogadać.

Typowy autostop na pace pickupa

Wskazówki

  • Wszystkie testowane przez nas bankomaty naliczają prowizję od wypłaty. Najtańsze prowizje znaleźliśmy w bankomatach: Bansefi (11 MXN / 2,2 PLN), Banco Azteca (18 MXN / 3,6 PLN) z limitem wypłaty 7000 MXN i Banamex (30,74 MXN / 6,15 PLN)
  • Progi zwalniające są WSZĘDZIE, jest ich DUŻO i bardzo często są BEZ SENSU – na drodze pośrodku niczego. Często też nie są w żaden sposób oznaczone. Podróżując samochodem trzeba więc wytężać wzrok, a autobusem… przygotować się na niezłe telepanie.
  • Warto rozważyć wycieczki z lokalnych biur podróży do różnych atrakcji, bo widzieliśmy sporo ofert, gdzie z wycieczką było taniej, niż na własną rękę (jeśli jedzie się autobusem, a nie stopem oczywiście). Przykładowo: wycieczka z San Cristobal de Las Casas do Palenque, z wizytą na znajdujących się w połowie drogi wodospadach Agua Azul kosztuje 350 MXN / 70 PLN. Jadąc samemu, za same autobusy trzeba zapłacić ok 400 MXN / 80 PLN, plus bilety wstępu na wodospady i ruiny w Palenque.
  • Najlepszy zasięg komórkowy ma sieć Telcel, a najtańsze oferty ma Movistar.
  • Samochody na rejestracjach z Ciudad de México podróżując po pozostałych regionach kraju (zwłaszcza na Jukatanie) mogą spodziewać się szczegółowej kontroli policji i wojska (przeszukiwanie pod kątem narkotyków i broni)

Dodaj komentarz