EKWADOR – informacje praktyczne

W Ekwadorze spędziliśmy niecałe 3 tygodnie i przez ten czas przejechaliśmy 1350 km, trzymając się głównie centralnej, górzystej części kraju. Mimo krótkiego pobytu, Ekwador bardzo przypadł nam do gustu i uważamy, że warto poświęcić mu trochę więcej czasu.

Nasza trasa:

Co zwiedzać:

  • Vilcabamba (04°15′38.89″S 79°13′20.64″W)
Na szlaku było baardzo wietrznie

Małe, bardzo spokojne i przyjemne miasteczko. Zdecydowanie polecamy okoliczny szlak na Cerro Mandango z zastrzeżeniem, by nie brać cennych rzeczy – nierzadko zdarzają się tam napady.

  • Cuenca (02°53′50.42″S 79°00′14.15″W)
W Cuenca oprócz kolonialnych kamienic jest bardzo dużo ładnego street artu

Kolonialne miejsce wpisane na listę UNESCO. Już dawno nie byliśmy w tak przyjemnym mieście – ładnie, czysto, z bardzo fajnym parkiem miejskim i pobliskim parkiem narodowym Cajas (warto tylko w dobrą pogodę).

  • Baños (01°23′52.57″S 78°25′23.94″W)
Dobra zabawa!

Oprócz słynnej huśtawki na końcu świata, Baños ma jeszcze do zaoferowania wodospad Pailón del Diablo w okolicy, źródła termalne, lub po prostu fajne widoki.

O Vilcabambie, Cuenca i Baños pisaliśmy tutaj.

  • Laguna Quilotoa (00°51′32.33″S 78°54′13.01″W)
Wietrznie i słonecznie

W okolicy miasta Latacunga. Ładny trekking z opcją 1,2 lub 3-dniową

  • ‌Quito (00°13′14.22″S 78°30′44.97″W)
Główny plac w Quito. Pogoda do zdjęć nieprzychylna niestety 🙁

Jak większość stolic, nie jest miejscem spektakularnym, ale starówka jest bardzo ładna. Można też wybrać się za miasto na miejsce połowy świata, czyli równika. A raczej równików, bo tam są dwa 🙂

  • Otavalo (00°13′47.1″N 78°15′46.68″W)
W słońcu kolory laguny są zachwycające

Kolejne przyjemne miasteczko, ale najbardziej polecamy ze względu na okoliczną Lagunę Cuicocha – piękny jednodniowy trekking dookoła jeziora.

O obu lagunach, Quito i Otavalo pisaliśmy tutaj.

Czego nie zwiedzać:

Wszystkie miejsca, w których byliśmy możemy gorąco polecić. Od innych podróżników natomiast słyszeliśmy, że wybrzeże nie jest niczym spektakularnym, a jego część przy granicy z Kolumbią jest dodatkowo bardzo niebezpieczna. Na wybrzeże warto jednak zajrzeć od czerwca do sierpnia, ponieważ jest to sezon na walenie, które przypływają wtedy w tamte strony i można je obserwować.

Będąc w sezonie i mając szczęście, można je zobaczyć z bliska. Źródło

Gdzie spać:

W Ekwadorze nie mieliśmy większych problemów ze znalezieniem Couchsurfingu, w pozostałych przypadkach szukaliśmy najtańszych hosteli. Tu noclegi są trochę droższe, niż w Peru czy Boliwii, za to standard jest wyższy – nie trafiliśmy już na paskudne hospedaje (kwatery), w których brzydziliśmy się swojego łóżka. W Cuenca za najtańszy hostel w samym centrum, z super warunkami, urządzony w stylu bauhaus płaciliśmy 6,5 USD od osoby, w Otavalo 8 USD, a w Baños za camping z pięknym widokiem 2 USD.

Widok z naszego campingu w ‌Baños

Ile to wszystko kosztuje:

Walutą w Ekwadorze jest dolar amerykański, jednak ceny są dużo przyjemniejsze, niż w Stanach. Przykładowo:

  • ‌bułka: 0,15 – 0,30 USD / 0,56 – 1,12 PLN
  • ‌banan: 0,05 – 0,10 USD / 0,18 – 0,36 PLN
  • ‌cały ananas: 1 – 1,5 USD / 3,72 – 5,58 PLN
  • ‌mleko: 0,85 – 1 USD / 3,16 – 3,72 PLN
  • ‌obiad w taniej knajpce: 2,5 – 3,5 USD / 9,3 – 13,02 PLN
  • ‌burgery: 1,5 – 2 USD / 5,58 – 7,44 PLN
  • ‌autobus miejski: 0,30 USD / 1,12 PLN
  • ‌autobus międzymiastowy: przelicznik mniej więcej 1 USD / 3,72 PLN za 60 km (super tanio!)
  • ‌kosmetyki i środki higieniczne są bardzo drogie, przykładowo tampony (10 sztuk) kosztują ok 3,7 USD / 13,76 PLN
A lamę w parku w Cuenca można zobaczyć totalnie za darmo 😀

Autostop:

Działa jak marzenie! Chyba nigdy nie czekaliśmy dłużej, niż 15 minut. Jedynie na ostatnim odcinku w stronę granicy z Kolumbią czekaliśmy dość długo bez skutku, ale w połączeniu z bardzo tanimi autobusami to w ogóle nie problem.

Zabierzcie nas, zabierzcie nas!

Wskazówki:

  • ‌Opieka zdrowotna jest darmowa dla wszystkich, także cudzoziemców. Publiczne placówki mają obowiązek was nieodpłatnie przyjąć, jeśli zgłosicie się do lekarza.
  • ‌Wjeżdżając do Ekwadoru w La Balza lub łodzią przez dżunglę od strony Peru, trzeba się liczyć z przedłużoną procedurą wyjazdową – na tych granicach nie ma systemu informatycznego. Przy wyjeździe na innym przejściu pracownicy muszą dzwonić na tamte przejścia i potwierdzać różne dane. Nie trwa to jednak bardzo długo, w naszym przypadku 15 minut.
  • ‌W wielu parkach miejskich jest darmowe publiczne Wi-Fi z całkiem niezłym zasięgiem.
  • ‌Obowiązuje zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych, dodatkowo w niedzielę (teoretycznie) zakaz sprzedaży. Ale my bez problemu kupowaliśmy piwo w niedzielę.
  • ‌Raczej nie akceptują banknotów o nominałach większych, niż 20 USD. Większe nominały trzeba rozmieniać w bankach. Na szczęście bankomaty wypluwają tylko 20-stki.
  • ‌Ze względu na wysokie podatki elektronika w Ekwadorze jest bardzo droga. Jeśli podczas podróży chcecie sprzedać jakiś sprzęt, to to jest dobre miejsce.
  • W większości bankomatów nie było prowizji, ani limitów kwoty wypłaty.

Dodaj komentarz