Skarby Jukatanu – nasze TOP 6 CENOTES

Wchodzisz do środka po małej drabince, nieraz dosłownie przeciskając się przez otwór w skale. Najpierw czujesz wilgotne powietrze na stopach, nogach, brzuchu, w końcu przed oczami ukazuje się ogromna pieczara zaprojektowana przez najlepszego architekta – naturę. Podziwiasz stalaktyty, nacieki, formacje skalne, by w końcu zanurzyć się w krystalicznie czystej, błękitnej i orzeźwiającej wodzie. Innym razem pieczara jest wpół otwarta, od razu prezentuje całą swoją okazałość. Jeszcze innym razem natykasz się na ogromną studnię, zupełnie niepozorną, ale gdy spojrzysz pod wodę, zapiera dech w piersiach. Cenotes (l.p. cenote, czyt. senote) to zdecydowane perełki Meksyku.

Czym tak naprawdę są?

Cenotes to naturalne studnie krasowe, czyli otwarte, półotwarte lub zamknięte zbiorniki z wodą gruntową, powstałe w wyniku rozpuszczenia i zapadnięcia się skały wapiennej. Woda w nich jest przefiltrowana przez porowate skały wapienne, stąd jej czystość. Szacuje się, że w samym Meksyku na Półwyspie Jukatan jest ponad 6 tysięcy cenotes, połączonych ze sobą systemem podziemnych rzek. Cały czas odkrywane są kolejne studnie. W kulturze Majów, były podstawowym źródłem słodkiej wody, dostępnej cały rok. W gorącym klimacie, przy skąpych opadach i braku rzek, były kluczem do przetrwania i właśnie dlatego duże miasta budowano wokół cenotes (np. Chichén Itzá).

Jak powstały?

Turystom najczęściej przedstawia się historię, że 66 milionów lat temu na Zatokę Meksykańską spadł meteoryt, przez który wyginęły dinozaury. Odłamki tego meteorytu podziurawiły ziemię i tak powstały cenotes. No nie do końca.

Przed milionami lat, cały półwysep Jukatan znajdował się pod wodą i był jedną wielką rafą koralową. Odkładały się na niej szczątki roślin i zwierząt, które pod wpływem ciśnienia i temperatury z biegiem czasu przekształciły się w skały wapienne. Podczas ostatniego zlodowacenia poziom wód znacznie opadł, odsłaniając cały Jukatan. Korale obumarły, a powstałą w ten sposób wapienną platformę porosła dżungla. Podczas opadów woda wsiąkała w glebę i powoli rozpuszczała wapień, tworząc podziemne jaskinie. Kiedy epoka lodowcowa dobiegła końca, klimat się ocieplił, a lodowiec cofnął, jaskinie zaczęły się zatapiać, ponieważ podnosił się poziom mórz, a z nim poziom wód gruntowych. Szacuje się, że obecny poziom wody ustabilizował się ok 1000 lat temu. W zalanych dziś wodą korytarzach odnaleziono szczątki zwierząt, takich jak jaguary i mamuty. Natrafiono nawet na… ludzki szkielet liczący ok. 9000 lat!

Które najlepsze?

Na takie pytania nigdy nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jak już wspomniałam, są 3 typy cenotes: zamknięte, półotwarte i otwarte. Nam chyba najbardziej przypadły do gustu te zamknięte jaskinie z orzeźwiającą wodą.  Pływając można podziwiać niesamowite formacje skalne zarówno nad i pod sobą. Odwiedziliśmy w sumie 12 cenotes i przedstawimy Wam tutaj nasze TOP 6, przy czym kolejność jest bardziej chronologiczna, niż rankingowa. Trudno zdecydować, które były NAJ.

Poniżej tekstu umieściliśmy mapkę.

Cenote Tza Ujun Kat

Ok. 40 km od Méridy, w okolicach małej miejscowości Homún znajduje się skupisko niesamowitych cenotes. Spędziliśmy tam cały dzień, odwiedzając 6 z kilkunastu, i każde było inne. Pierwsze, do którego weszliśmy to cenote Tza Ujun Kat i zrobiło na nas ogromne wrażenie. Niesamowite stalaktyty, pływanie między stalagnatami, orzeźwiająca woda. Wrażenie potęgował fakt, że weszliśmy zaraz po otwarciu i byliśmy jedynymi odwiedzającymi. Wstęp: 25 MXN / 5PLN

Cenote Yaxbakaltún

Również w okolicach Homún, ogromna jaskinia z niesamowitym sklepieniem, która zdobyła dodatkowe punkty za interaktywność – lina, na której można się bujać i skakać do wody robi robotę 😉 Wstęp: 30 MXN / 6 PLN

Cenote Bal – Mil

Kolejna perełka z Homún, tu z kolei powalają OGROMNE stalagnaty łączące podłoże z wysokim sklepieniem. Woda idealnie przejrzysta, a całość jest bardzo ładnie podświetlona, co uwydatnia wszystkie struktury. Wstęp: 25 MXN / 5 PLN

Cenote Suytun

Przenosimy się w okolice miasteczka Valladolid, i choć ceny strzelają ostro w górę, zdecydowanie warto. W tym cenote ktoś zrobił kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o aranżację. Wykorzystano okrągły otwór w suficie, z którego pada światło i wybudowano na wodzie okrągłą, naturalnie oświetloną platformę. Panuje niesamowity, niemal nabożny klimat. Ma się wrażenie, że jest się w świątyni i da się to odczuć, bo każdy, kto wchodzi milknie, a jeśli rozmawia, to szeptem, żeby nie zaburzyć tej magii. To cenote jest dość popularne, dlatego warto przyjechać z rana, zanim zjadą się autokary wycieczkowiczów. Cena: 120 MXN / 24 PLN (w pakiecie jest wejście na drugie cenote i wypożyczenie kamizelki ratunkowej – obowiązkowej)

Cenote X-Kekén

Mieści w sobie chyba największy i najbardziej pękaty stalaktyt, jaki w życiu widziałam. Ponadto w tej jaskini przez sufit przecisnęły się korzenie drzew i zwisają swobodnie aż do poziomu wody jak liany. Niesamowity widok. Wstęp: 120 MXN / 24 PLN za wejście na 2 cenotes: X-Kekén i Samulá, lub 90 MXN / 18 PLN za jeden z nich. Samulá nie powaliła nas na kolana, ale i tak warto dopłacić te 6 PLN i zobaczyć oba.

Gran Cenote

W okolicach Tulum cenotes jest wiele, ale ceny odstraszają. Za wejście na Gran Cenote zapłaciliśmy 260 MXN / 52 PLN, jednak nie żałujemy ani złotówki. Jest to ogromne, półotwarte cenote z najbogatszym światem podwodnym ze wszystkich cenotes, jakie widzieliśmy. Pod wodą są całe labirynty i korytarze stala-ktytów-gnatów-gmitów. Tzn. tak naprawdę w każdym cenote są, ale tu są na tyle płytko, że można wszystko zobaczyć bez sprzętu do nurkowania. Można też popływać z kolonią żółwi. Zmieniam zdanie. Jeśli miałabym wskazać jedno NAJ, to byłoby to właśnie Gran Cenote. Spędziliśmy tam godzinę i wygoniono nas, bo już zamykali, ale zdecydowanie warto poświęcić mu więcej czasu.

Niestety nie mamy zdjęć, które oddają jak jest tam niesamowicie. Mieliśmy tylko godzinę, więc skupiliśmy się na podziwianiu, a nie foceniu. Musicie uwierzyć na słowo 😉

Tych 6 cenotes podobało nam się najbardziej, ale nie żałujemy ani jednego z 12 odwiedzonych. Poniżej zdjęcia z pozostałych cenotes:

Cenote Los Tres Oches. Śmiałkowie (Michał) skakali z tego konara do wody
Skakałbyś?
Cenote Dzibilchaltun. Super miejsce do trenowania skoków na główkę
Cenote Santa Rosa. Punkt za oświetlenie i hamaki przed wejściem
Cenote Santa Maria jest w zasadzie jaskinią, żeby dotrzeć do cenote trzeba się trochę nagimnastykować, a na końcu można wymazać się (podobno) leczniczym błotkiem.
Sklepienia cenote Santa Maria
Cenote Samulá. Wygląda imponująco, ale przy sąsiednim cenote X-Kekén nie robi aż tak wielkiego wrażenia

Wskazówki:

  • Cenotes warto odwiedzać tuż po otwarciu, albo niedługo przed zamknięciem, żeby unikać tłumów
  • Koniecznie (!!!) trzeba mieć strój do pływania
  • Najlepiej to byłoby nurkować, albo chociaż snorkować. Ale jeśli obie opcje nie wchodzą w grę, warto mieć chociaż zwykłe basenowe okularki. Najlepszy spektakl świateł i kolorów rozgrywa się pod wodą.
  • Do wielu otwartych cenotes (typu studnia) wejście jest bezpośrednio do wody po drewnianej drabinie. Mokre drewno, to śliskie drewno. Bardzo boleśnie się o tym przekonałam, lądując okrakiem na kanciastym szczeblu drabiny. Uważajcie przy wchodzeniu i wychodzeniu!

Które cenote podoba Wam się najbardziej? A może sami odwiedziliście jakieś, którego my nie znamy?

Dodaj komentarz

2 komentarze “Skarby Jukatanu – nasze TOP 6 CENOTES”